Można
by to zrobić lekkim "hola", bardziej formalnym "buenas dias" albo po
prostu napisać "dzień dobry". Ale skoro to zapiski z Katalonii, to
przywitam się z Wami w pierwszym wpisie właśnie katalońskim "bon dia".
Niezwykle
mnie to bawi, przynajmniej w tej chwili. Jakby nie spojrzeć, mogę o
sobie napisać "jestę blogerę". Choć jakoś nigdy mnie do tego nie
ciągnęło. Ale skoro już tyle tu natworzyłem (uff, aż się klawiatura
pali, a procesor ledwo daje radę przetworzyć tę masę tekstu), to
spróbuję jeszcze trochę - zobaczymy co z tego wyjdzie:)
Sporo
o powodach, dlaczego moje przemyślenia, ubrane w mniej lub bardziej
zgrabne słowa, trafiają do sieci napisałem w dwóch łatwo dostępnych
podstronach tego bloga. Myślę, że motywacje zawarte zarówno w tekście "O blogu", jak i "O mnie"
są dość wyczerpujące. Zainteresowanych odsyłam więc tam,
niezainteresowanych - co wydaje się oczywiste - tam nie odsyłam. Ale i
tak podzielę się kilkoma refleksjami na ten temat właśnie w tym
pierwszym wpisie.
