Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kościół. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kościół. Pokaż wszystkie posty

Kościół z góry

Nie odwiedzam kościołów. Znaczy zaglądam, ale w celach czysto turystycznych, zaspokajam swoją ciekawość związaną ze względami estetycznymi, a nie duchowymi. Ale nie mam wątpliwości, że wielu - spoglądając z góry na Barcelonę - szukało też innych doznań w pobliskiej świątyni.

Barcelona kościołami stoi. Pewnie nie mniej i nie bardziej, niż reszta Katalonii i Hiszpanii. Oczywiście można od razu przyłożyć do tego tematu wątek historyczny i republikańskich aktywności związanych z niesieniem ognia katolickim budowlom. Nie robiłem żadnych badań, ale wydaje się, że tak zwyczajnie, po ludzku, zarówno występki frankistów, jak i obrońców republiki mogą być oceniane jednoznacznie źle.

Mam swój ulubiony kościół w Barcelonie. I zdecydowanie nie jest to ten najsłynniejszy, bynajmniej. Sagrada Familia - jak donosi w monografii miasta Robert Hughes - nie jest też zbyt cenionym przez samych mieszkańców stolicy Katalonii obiektem sakralnym. Ot, maszynka do zarabiania pieniędzy. O Santa Maria del Mar (bo o nim myślę, jako moim ulubionym) jeszcze kiedyś napiszę. Na razie jednak wycieczka pod górę.

Wprawka pana Antonia


Ciąg logiczny jest bardzo prosty i niezykle popularny zarazem. Barcelona to miasto Gaudiego, Gaudi to Sagrada Familia. Są też tacy, którzy będą przekonywać, że Barcelona to FC, a FC Barcelona to Sagrado Leo Messi. Jako że w czerwcu minęła kolejna rocznica urodzenia i śmieci Antonia Gaudiego, to w połowie lipca postanowiłem poświęcić kilka zdań szalonemu twórcy. O Sagrada Familia, jak i o klubie piłkarskim kiedyś na pewno też będzie. Dziś o znacznie mniej znanym dziele Gaudiego. Wstęp bardzo zagmatwany, jak i skomplikowane są dzieła jednego z najsłynniejszych architektów stolicy Katalonii.

Stwierdzenie, że Antonio Gaudi był szalony jest bardzo subiektywne. Przyglądając się życiu, wydaje mi się, że jego religijność zdecydowanie zbliżała się do szaleństwa. Oglądając dzieła, które wyszły spod ręki tego urodzonego w podtarragońskim Reus człowieka, trudno jednoznacznie stwierdzić, co mieszkało w jego głowie. Innym wnioskiem może być to, że Duch Święty - jeśli istnieje - może powodować lepsze jazdy, niż LSD. (Nie mam pewności, nie próbowałem ani jednego ani drugiego). Szaleństwo wydaje się jednak nieodłącznie towarzyszyć geniuszowi.

Nie mam wątpliwości, że Gaudi jest jednoznacznie kojarzony z jednym, jedynym budynkiem. Mimo że w samej Barcelonie i na obszarze Katalonii jest mnóstwo fascynujących budowli jego autorstwa, to jednak dzieło życia, jakim stał się kościół pod wezwaniem Świętej Rodziny jest stemplem, znakiem firmowym tego architekta. Może jednak nie był aż takim wariatem, jak mi się wydaje. Bowiem nie porwał się na przepisanie od nowa pomysłu na Sagrada Familia w swoim stylu ot tak, z niczego. Okazuje się, że przeprowadził szereg testów rozwiązań, jakie zastosował później w swoim monumentalnym dziele zlokalizowanym w dzielnicy Eixample.

Ogień w Barcelonie

Gran Teatre del Liceu oraz kościół Santa Maria del Mar są jednymi z najbardziej znanych, barcelońskich obiektów, które w swych dziejach stawiały czoło ogniowi. Oba zwycięsko wyszły z tej potyczki i pozwalają cieszyć się z nich mieszkańcom oraz turystom.

Wielki pożar Rzymu z 64 roku, ogień trawiący Londyn w 1666 roku albo płomienie pochłaniające Moskwę pod okupacją Napoleona w 1812 roku - te wydarzenia bez wątpienia zapisały się w dziejach. Unicestwiające dziedzictwo kulturowe były też wydarzenia związane z Biblioteką Aleksandryjską, zamkiem na Wawelu czy - najświeższe - z paryską katedrą Notre Dame. Na taką skalę szczęśliwie ogień nie imał się do tej pory Barcelony.

Jak każde duże miasto, także ona na co dzień zmaga się z pożarami. Nieczęsto jednak zdarzają takie, które pochłaniają zabytki i symbole. Strażacy ze stolicy Katalonii jako najbardziej zapadające w pamięć wymieniają wydarzenia już z XX wieku - to, co działo się podczas Tragicznego Tygodnia (1909), wojny domowej (1936-39) oraz pożary teatru operowego Liceu (1861 i 1994).

Popularne wpisy