Choć ze stolicą Katalonii związanych jest mnóstwo wybitnych artystów, wydaje się, że żaden z nich nie zrobił dla promocji miasta tak wiele, jak ten duet. Historia niezwykłej przyjaźni Montserrat Caballe i Freddiego Mercury'ego sprawiła, że trzy dekady temu o Barcelonie ponownie usłyszał cały świat.
"Bohemian Rhapsody" obejrzany? No to wiecie - choć wielu z Was pewnie i bez tego filmu - że lider zespołu Queen miał fioła na punkcie opery. Cóż piękniejszego mogło go w takim razie spotkać, niż znajomość, przyjaźń i zachwyt, jakim obdarzyła go jedna z największych śpiewaczek operowych świata? Dla fanów brytyjskiej kapeli i wielbicieli miasta Barcelony też nie mogło zdarzyć się nic piękniejszego, niż tamto spotkanie.
Gdy w 1983 roku Mercury wybrał się posłuchać w londyńskim Royal Opera House "Balu maskowego" Verdiego z udziałem Caballe - to nie przesada - zwariował na punkcie "Montsy". Wielkie marzenie, by spotkać się z nią i poznać osobiście spełniło się cztery lata później w stolicy Katalonii. Od słowa do słowa, od dźwięku do dźwięku, od wizyty do wizyty umówili się na współpracę, której efektem był wydany w 1988 roku album "Barcelona".
